🐕 Edukacja Seksualna 4 Latków

Elementarz. W tym dziale znajdziesz różne pomoce dydaktyczne, dzięki którym nauka liter stanie się dla dziecka przyjemna. Pomożemy Ci oswoić dziecko z literami, cyframi, prostymi słowami i pojęciami. Będziemy też poddawać różne pomysły na to, jak maksymalnie te pomoce wykorzystać, by maluch odniósł z nich jak największą Kiedy zaczyna się zainteresowanie seksem? Co jest typowe w rozwoju seksualnym, a co powinno być sygnałem ostrzegawczym? Jakie są etapy rozwoju seksualnego? I właściwie to czym jest sama seksualność – tylko seksem czy jeszcze czymś więcej? Okazuje się, że zdobycie informacji na ten temat wcale nie jest łatwe! Pracując jako psycholog seksuolog, spotykam rodziców zaniepokojonych zachowaniami bądź pytaniami swoich dzieci. Spotykam dzieci, które pozbawione edukacji seksualnej angażują się w niebezpieczne lub „dziwne” dla postronnego obserwatora zachowania. Niezależnie od tego, czy chcą czy nie, rodzice uczestniczą w rozwoju seksualnym swojego dziecka. Robią to albo poprzez świadome aktywne działanie, odpowiadanie, pokazywanie i nazywanie świata, albo poprzez zaniechanie działania, skrępowanie i wstyd. Informacje o seksualności i cielesności rodzice przekazują swojemu dziecku nie zawsze wprost, gdyż dzieci uczą się nie tylko z wypowiadanych słów, ale też z gestów, obserwacji, tonu głosu. Uwaga! Reklama do czytania Jak zrozumieć małe dziecko Podręcznik świadomego rodzicielstwa Rozwój seksualny dzieci Zadbaj o zdrową seksualność swojego dziecka Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Oto typowe zachowania dziecka budujące jego seksualność: Masturbacja dziecięca (wczesnodziecięca) Większość dzieci w pewnym etapie życia przechodzi fazę masturbacji dziecięcej. Jest to normalny etap rozwoju. Pojawia się zwykle w okolicach odpieluchowania, gdy dziecko zdobywa swobodny dostęp do swoich genitaliów. Cele masturbacji są różne. Jako rodzic pamiętaj, aby zwrócić w tym okresie uwagę na dbałość o higienę (częste mycie rąk i narządów intymnych). Jeśli dziecko masturbuje się często, sprawdź też, czy nie cierpi z powodu infekcji, grzybicy bądź pasożytów. Gdy wykluczysz takie przyczyny, a masturbacja jest według ciebie nadmierna, jest to wskazówka, by poszukać konsultacji u specjalisty. Warto jeszcze przeczytać: Podglądanie rodziców (jawne bądź ukryte) W zależności od tego, jaka atmosfera w stosunku do cielesności panuje w domu, dzieci będą jawnie bądź po kryjomu podglądać rodziców. Jeśli w twoim domu zdarza wam się chodzić nago, dziecko może czuć więcej śmiałości, by zadać pytania o różnicę w budowie ciała oraz funkcje poszczególnych narządów. Jeśli dziecko widzi rodziców zawsze ubranych, może nie wyrazić na głos swojego zaciekawienia, ale jednocześnie angażować się w podglądanie (rodziców bądź innych osób). Dobrze, jeśli rodzic wyłapie te momenty (w zależności od wieku i rozwoju mowy dziecka zwykle ma to miejsce między 3 a 5 rokiem życia). To sygnał, aby dostarczyć dziecku wiedzy o ciele, podać nazwy narządów płciowych, wyjaśnić różnice w budowie anatomicznej. Zaspokojona ciekawość dziecka sprawi, że na pewien czas ciało przestanie być tak interesujące. Nauka korzystania z nocnika/toalety jest elementem rozwoju seksualnego Niewiele się o tym mówi, jednak okres uczenia się samodzielności w zaspokajania potrzeb fizjologicznych jest istotnym elementem rozwoju seksualnego. W zależności od tego, jak jest przeprowadzony, może budować w dziecku różne przekonania na temat jego samego, jego ciała i zdolności. Dziecko, które słyszy od rodziców „A fuu, znowu się sikałeś!” albo „Jakie to paskudne” czy „Co za gapa z ciebie, że nie doniosłeś”, niestety przyjmuje te komunikaty dokładnie tak jak one brzmią. Dziecko w okresie nauki czystości nie posiada jeszcze wytworzonych psychologicznych barier ochronnych, które sprawiłyby, że słowa te będą umniejszone. Co więcej, w tak wczesnym wieku podejście do tego, co dziecko zrobiło, jest równoznaczne z podejściem do tego, jakie dziecko jest w ogóle, czyli z komunikatu „A fee, zsikałeś się!” otrzymujemy „Jesteś fee”. Ten szczególny czas rozwoju powinien być przeprowadzany w spokoju i z wyrozumiałością dla możliwości dziecka. Tworzenie się tożsamości płciowej Już małe dzieci bacznie obserwują rodziców i szukają swojego miejsca w świecie. W okolicach 2 roku życia rozumieją już, że płeć jest niezmienna. W latach późniejszych szczególnie zainteresowane są obserwowaniem rodzica swojej płci. Na bazie tych obserwacje tworzą sobie obraz tego, co to znaczy być dziewczynką/chłopcem, jakie zachowania są typowe dla danej płci, jak przedstawiciele tej płci zachowują się w kontaktach z przedstawicielami płci przeciwnej. Głównym obszarem obserwacji jest więc związek rodziców – sposób, w jaki okazują sobie czułość bądź tego nie robią, to, co i w jaki sposób do siebie mówią, intymne gesty bądź ich brak. Rozwój seksualny i grupa rówieśnicza Gdy dziecko trafia do przedszkola, nie tylko dzieli się z kolegami swoją wiedzą. Wchłania jak gąbka wiedzę, którą przynoszą inne dzieci. W efekcie maluchy około 5–6 roku życia potrafią „zabłysnąć” czymś, co przez ich rodziców uznawane jest za niesmaczne czy nawet „zboczone”. Ten etap testowania granic rodzica jest typową fazą rozwoju seksualnego. Dziecko chce poznać, co jest dopuszczalne w domu i jakie są normy społeczne. Rodzice mogą jednak przeżywać prawdziwie trudny okres, dowiadując się, że ich malec zaangażował się w zabawę „w doktora”, podglądał inne dzieci czy używa niecenzuralnych słów. Rodzic z jednej strony powinien wiedzieć, że to normalne, z drugiej – warto o tych zachowaniach po prostu rozmawiać. Uwaga! Reklama do czytania Wierszyki paluszkowe Wesołe rymowanki do masażyków Wierszyki bliskościowe Przytulaj, głaszcz, obejmuj, bądź zawsze blisko. Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Ważne pytanie do ciebie, rodzicu Skoro czytasz te słowa, zakładam, że jesteś zainteresowany tym, by świadomie towarzyszyć swojemu dziecku w rozwoju seksualnym. Jeśli tak jest, pamiętaj, aby zacząć od siebie! Dziecko będzie cię naśladować i wychwyci twoje emocje oraz nastawienie do ciała i seksu. Dlatego po pierwsze zastanów się, co myślisz o swoim ciele i seksie, czy jesteś zadowolony z własnego życia intymnego, jakie emocje rodzą się w tobie na myśl o rozmowie z dzieckiem na temat seksu. Jeśli poczujesz, że brakuje ci wiedzy lub pewności siebie, właśnie odkryłeś, czego potrzeba ci do lepszego, bardziej świadomego towarzyszenia swojemu dziecku. Sprawdźcie nasze propozycje książek edukacyjnych: Skąd się biorą dzieci

Edukacja Seksualna dla raczkujących w temacie Przewidziałyśmy 8 spotkań dla tej grupy (początkującej), po której zaczniemy grupę zaawansowaną o tej samej tematyce (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i uczestnicy będą chcieli).

Zabawy edukacyjne 4-latka to kontynuacja serii edukacyjnej "Już się uczę!" przygotowanej z myślą o dzieciach w wieku przedszkolnym. Kolejne książki zawierają różnorodne zadania, które przybliżają dzieciom otaczający je świat, a jednocześnie mają na celu rozwijanie sprawności manualnych i spostrzegawczości, kształcenie umiejętności logicznego myślenia, ćwiczenie pamięci i koncentracji uwagi, a także dbanie o rozwój mowy. Książki zawierają proste, a jednocześnie urocze ilustracje i naklejki, które uatrakcyjnią zadania. A para sympatycznych bohaterów zachęcą dzieci do wykonywania ćwiczeń. Książki zostały opracowane w oparciu o aktualną podstawę programową wychowania przedszkolnego oraz doświadczenia autorki w pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym. Pobierz PDF Pobierz PDF
Jednak jak wynika z niektórych wycieków informacji od wtajemniczonych, pisanie scenariusza już się rozpoczęło, a do aktorów z poprzedniego sezonu zwrócili się producenci. Trzymamy więc kciuki, być może w tym roku Netflix otrzyma wstępną datę premiery. — bez kontekstu edukacja seksualna (@sexeducation) 25 września 2021 r.
„Najpiękniejsze 13-latki” – tak nazywa się fanpage funkcjonujący od początku lipca na Facebooku, stworzony najprawdopodobniej przez dorastającą młodzież. 13, 14-letnie dziewczyny przysyłają tutaj swoje zdjęcia i dostają (lub nie) lajki za wygląd. O seksualizacji dzieci i młodzieży i skutkach braku rzetelnej edukacji seksualnej pisze pedagożka i edukatorka Alina Synakiewicz. Polskie seksolatki w sieci Fotografie są przeróżne, głównie w normalnym, codziennym ubraniu, ale zrobione tak, by dobrze było widać zarówno twarz jak i sylwetkę. Zdarzają się takie, na których dziewczęta wystylizowane jak dorosłe kobiety, są w samej bieliźnie, w erotycznych pozach eksponujących biust. Ich wizerunki komentują rówieśnicy i rówieśniczki, czasem osoby dorosłe. Często te oceny są bezwzględne, ostro punktują wszelkie odstępstwa od obowiązującego kanonu urody. Padają mocne słowa: „z przodu plecy, z tyłu plecy”, „ale pasztet”, „co za ryj”, „płaska i brzydka”. Dziewczyny uznane za zbyt wyzywające także spotyka krytyka np. „wygląda jak dziwka”, „gówniara pokazuje dupę i cycki i potem się dziwi, że gwałcą”. Te zaklasyfikowane jako atrakcyjne spotykają „pochwały” typu: „ale sexy”, „ale dupa”, „brałbym”, „dupa do jeb…nia”. Podobne strony powstają jak grzyby po deszczu, o popularnych „Dupeczkach” zakładanych przez gimnazjalistów i gimnazjalistki pisano już wielokrotnie. Motywacja? Jak piszą same zainteresowane – fejm (sława), chęć zaistnienia w grupie rówieśniczej czy potwierdzenia swojej atrakcyjności. Z punktu widzenia psychologii rozwojowej, pobudki, jakimi kierują się młode dziewczęta wrzucające zdjęcia np. na „Dupeczki” nie dziwią, wszak w okresie dojrzewania potrzeba bycia zauważoną/ym przez otoczenie jest normą. Jednak tło społeczne zjawiska jest bardzo niepokojące. Po pierwsze osoby prezentujące swoje zdjęcia w Internecie mają prawie zerową świadomość konsekwencji. A te mogą być naprawdę poważne. Blisko dwa lata temu opinię publiczną poruszyła sprawa Amandy Todd, kanadyjskiej nastolatki, która popełniła samobójstwo po tym jak padła ofiarą sekstingu. Jako 12-latka została zaczepiona przez dorosłego mężczyznę na video-czacie. Mężczyzna zdobył jej zaufanie i namówił ją, żeby przesłała mu zdjęcie topless. Po trzech latach prześladowań Amanda nie wytrzymała i powiesiła się w październiku 2012 roku. Historia Amandy nie jest zupełnie oderwana od polskiego kontekstu. Seksting czyli rozpowszechnianie swojego roznegliżowanego wizerunku za pośrednictwem nowoczesnych technologii komunikacyjnych (Internet, telefony komórkowe) jest coraz powszechniejszym zjawiskiem wśród polskich nastolatków. Bohaterki „Najpiękniejszych 13 – latek” jak i „Dupeczek” bez problemu dają się namierzyć, łatwo się dowiedzieć, do której szkoły chodzą, gdzie mieszkają, niektóre same podają kontakt do siebie. Obok sekstingu coraz poważniejszym problemem polskiej młodzieży jest udział w erotycznych video-czatach. W zeszłym roku NASK (Naukowa Akademicka Sieć Komputerowa) przebadała pod tym kątem reprezentatywną grupę polskich gimnazjalistów. Około 5 % 16 – latków przyznało się, że przynajmniej raz rozebrało się przed kamerką w Internecie. To tak jakby w każdym gimnazjum w Polsce w każdej klasie trzeciej przynajmniej jedna osoba prezentował/a swoje roznegliżowane wdzięki w sieci na żywo! Rozbierają się także młodsze osoby, według doświadczeń NASK najmłodszym rozbierającym się na video-czacie był 9-letni chłopiec. Niektóre osoby rozbierające się przed kamerami w sieci czerpią z tego gratyfikację finansową. Na przykład umawiają się z oglądającym, że za doładowanie telefonu pokażą więcej. Stąd już o krok od prostytucji. Porno-edukacja Fenomen młodzieży rozbierającej się przed kamerkami w Internecie czy fenomen sekstingu jest związany ze zjawiskiem seksualizacji; zjawisko to dotyczy często również młodszych dzieci. Seksualizacja definiowana jest jako uprzedmiotowienie kogoś pod względem seksualnym, traktowanie raczej jako przedmiotu seksualnego wykorzystywania niż osoby zdolnej do podejmowania niezależnych decyzji, także tych dotyczących ciała czy seksu. Seksualizacja to przede wszystkim problem dziewczynek i kobiet (choć coraz częściej także i chłopców). Kultura lalki Barbie i kult różowego koloru zaszczepia już bardzo małym dziewczynkom, że ich wartość zależy od atrakcyjności fizycznej i od tego czy będą seksowne. Stąd masa produktów dla dziewczynek, które podtrzymują ten przekaz. Na jednej z witryn internetowych można kupić śpioszki i śliniaczki dla niemowlaków z napisem „porn star”, inna strona oferuje zestaw do nauki tańca na rurze dla kilkulatek. To przykłady z krajów zachodnich. Ale mamy też rodzime, w sklepach z odzieżą dla dzieci można kupić staniczki push-up dla dziesięcioletnich dziewczynek oraz całą gamę produktów z logo „Playboya” także dla tej grupy wiekowej. Pracując jako wychowawczyni z 10-latkami i starszymi dziewczętami, mam codziennie możliwość obserwowania jak wygląda życie współczesnych nastolatek, jakie mają zainteresowania, co jest dla nich ważne. Dlatego przeraża mnie, gdy 11-latka nosi ze sobą kosmetyczkę wypchaną kolorowymi kosmetykami typu fluid, szminka, cienie do powiek, a inna moja wychowanka, gdy rozmawiamy o tym z czego jest dumna, chwali się, że z tego, że ostatnio udało jej się schudnąć trzy kilo (dodam, że dziewczynka jest dosyć szczupła). Ich rówieśniczka, mająca początki anoreksji, zapytana dlaczego nic nie je, odpowiada, że chce być chuda i wszystkim się podobać. Ta sama dziewczynka wrzuca na profil na Facebooku swoje zdjęcia z uszkami króliczka, w pozach lolitki. Ich starsze koleżanki są wręcz bombardowane przekazami, wedle których ich rolą jest zaspokajanie męskich potrzeb seksualnych. W tekstach piosenek popularnych wykonawców młodzieżowych aż roi się od zwrotów, w których kobieta jest sprowadzana do roli przedmiotu, seksualnie zdegradowana. Gdy sonduję swoje wychowanki na temat piosenek, w których pojawiają się wątki dotyczące relacji damsko – męskich wspominają min. o polskim raperze Chada. W jego utworze „Brudne pożadanie” można usłyszeć : „znam mowę ciała, chcesz, żebym Cię przeleciał, więc rozłóż nogi na za piętnaście trzecia” lub „wszystko ze smakiem, więc nie mów dzięki, po prostu weź przyklęknij, użyj ust i ręki”. 14 – letni chłopcy, także moi wychowankowie, rozmawiają na temat dziewczyn, jeden wyciąga tablet i pokazuje zdjęcia kobiet w erotycznych pozach. Gdy ich kolega mówi, że nie chce tego oglądać, reszta komentuje „no co ty ciota jesteś?”. Ciąg dalszy sytuacji? Chłopiec chcący potwierdzić swoją męskość i zdementować wątpliwości co do jego orientacji psychoseksualnej zaczyna wrzucać na swój profil bardzo odważne zdjęcia z rozebranymi kobietami. Przekaz, wedle którego wartość dziewczyny zależy od jej wyglądu a także jej doświadczeń w sferze seksu powoduje, że wiele z nich decyduje się na kontakty seksualne, choć tak naprawdę nie mają na nie ochoty. Do Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton często zgłaszają się młode dziewczyny z wątpliwościami czy mają się zgodzić na techniki seksualne, które proponują im partnerzy lub które znają z popkultury. Piszą na przykład: Witam. Mam na imię Ula i mam 17 lat. (…) Nadal jestem dziewicą. Ciężko jest mi się przełamać co do kontaktu seksualnego. (…) Pomocy! Co mam zrobić, żeby przemóc swój lęk, czy to normalne, że nie mogę się przełamać co do seksu? Inna nastolatka pyta: Czy jak chłopak nalega na stosunek, to należy się zgodzić? Są bardzo zdziwione, gdy dostają odpowiedz, że jeśli nie chcą kontaktu seksualnego, to powinny odmówić. Dziewczynom nie tylko brakuje umiejętności stawiania granic, one nawet nie wiedzą, że mogą powiedzieć „nie”. Chłopcy także są ofiarami seksualizacji, tyle, że docierają do nich inne komunikaty. Ich świat to „kultura zaliczania”, w której liczy się sprawność seksualna i ilość partnerek seksualnych na koncie. Oni także nie mogą odmówić, bo przecież „prawdziwy facet” zawsze ma ochotę na seks. Seksualizacja to nie tylko sprowadzanie osób (głównie kobiet i dziewcząt) do roli obiektu seksualnego. To także zalewanie rzeczywistości społecznej przekazami odnoszącymi się do seksu. Treści nawiązujące do pornografii przenikają do reklam, teledysków, sesji mody i innych wytworów popkultury. Nawet jeśli wyłączymy telewizor czy komputer, nie uciekniemy przed nimi, bo funkcjonują także w przestrzeni publicznej. Sama pornografia, jeszcze do niedawna trudna do zdobycia przez młodego odbiorcę, dziś jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy kilka kliknięć myszką. Średnia wieku pierwszego kontaktu dziecka ze stronami pornograficznymi to w Polsce 11 lat. Oczywiście kontakt z takimi treściami mają znacznie młodsze osoby. Według badań amerykańskich, większość dzieci docierających na strony pornograficzne trafia tam przypadkiem, surfując po sieci. W przypadku braku kontekstu oraz wiedzy na temat tego jak wygląda zdrowa relacja intymna dzieci i młodsze nastolatki odbierają sceny seksu pokazywane przez pornografię bardzo dosłownie jako reprezentatywne modele dorosłego zachowania. Z roku na rok coraz więcej młodzieży zgłaszającej się po poradę do Grupy Ponton pyta o techniki seksualne inspirowane pornografią. Nawet 13 – 14-letnie osoby wysyłają wysyłają sms-y i e-maile o treści: „Czy kobietę podnieca wkładanie przedmiotów do odbytu? Widziałem coś takiego na filmie”, „Jak namówić dziewczynę, żebym mógł jej się spuścić na twarz?”. Samotność w sieci Trudno być nastolatkiem w dzisiejszych czasach. Okres dojrzewania jest sam w sobie skomplikowany ze względu na gwałtownie przebiegające zmiany zarówno w ciele i jak i w psychice. Oliwy do ognia dodają hiperseksualne komunikaty płynące z kultury masowej. Przeciętny polski nastolatek jest w tym procesie potwornie osamotniony i zagubiony, nie ma z kim porozmawiać o tym co dzieje się w jego życiu. Pod tym względem zawodzi zarówno szkoła jak i dom rodzinny. Wskazują na to choćby raporty Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton „Jak wygląda edukacja seksualna w polskich szkołach ” i „Skąd wiesz? Jak wygląda edukacja seksualna w polskich domach” . W konsekwencji, młodego człowieka w świat seksu wprowadza Internet oraz popkultura. Rzetelna edukacja seksualna jest ważnym orężem w walce ze skutkami nadmiernego kontaktu młodzieży z wypaczonymi obrazami seksualności płynącymi z kultury masowej i przypadkowo odwiedzanych stron internetowych. Nauka asertywności i krytycznego spojrzenia na treści dotyczące seksu płynące z mediów, chroni młodzież przed podejmowaniem ryzykownych zachowań seksualnych. Osoby wyposażane w naukową wiedzę na temat życia seksualnego człowieka są bardziej zdystansowane do przekazów płynących z mediów, są w stanie zakwestionować ich realizm. Zaspokojenie naturalnej, typowej dla okresu dojrzewania ciekawości seksu, powoduje, zmniejszenie potrzeby szukania informacji np. w Internecie. Wreszcie osoba otrzymująca wiedzę o seksie w atmosferze szacunku do ciała i drugiego człowieka podejmuje decyzje o swoim życiu seksualnym w bardziej rozważny sposób. Tymczasem uczestnicy debaty publicznej na temat edukacji seksualnej często ignorują powyższe ciągi przyczynowo – skutkowe. Uparcie przekonują, że polski nastolatek żyje w próżni społecznej, a jego umysł to tabula rasa – nie jest skażony nawet jedną myślą o seksie, dopiero kontakt z edukatorem seksualnym powoduje zbrukanie niewinnej psychiki młodego człowieka. Projekt ustawy złożony przez Fundację PRO – Prawo do Życia, o którym tak głośno w mediach, jest tak absurdalny i oderwany od rzeczywistości, że z całą pewnością nie zostanie przyjęty przez sejm. Jednak na całej nagonce na edukację seksualną traci przede wszystkim młodzież, która i tak ma pod górkę. autor: Alina Synakiewicz

Nazwa przedmiotu Edukacja seksualna Kod przedmiotu 05.1-WP-PSChM-ES Wydział Wydział Nauk Społecznych Kierunek Psychologia / Psychologia zdrowia seksualnego Profil ogólnoakademicki Rodzaj studiów jednolite magisterskie Semestr rozpoczęcia semestr zimowy 2016/2017 Informacje o przedmiocie Semestr 8 Liczba punktów ECTS do zdobycia 4

Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym W związku z wypowiedzią Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka przedstawiamy mity propagowane przez przeciwnikiów edukacji seksualnej w szkołach. MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży. Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić: obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek, spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat, spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata, zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy, spadek liczby przestępstw na tle seksualnym. Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki. MIT: Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami. W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności. W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi. Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo. MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach. Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”. Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie. Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO. MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym. Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy. Jak wskazuje dr Paloma Cuchi z WHO: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”. Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu. MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT +. Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich. Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia. Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.
Rodzice są oburzeni faktem, że 10-latkowie muszą odpowiadać na pytania, których do końca nie rozumieją. 1. Ankieta w Szczytnie. Urząd Miasta w Szczytnie zlecił przeprowadzenie ankiety, której zadaniem było zweryfikowanie problemów społecznych, które dotykają uczniów szkół podstawowych, począwszy od 4 klasy, do której

Porady naszych EkspertówDzień dobry, Podczas prowadzonych przez mnie zajęć świetlicowych w Szkole Podstawowej miało miejsce następujące zdarzenie: uczeń klasy 2 włożył rękę do majtek swojej koleżanki uczennicy klasy 1. W sali przebywało w tym czasie około 30 osób. W chwili zdarzenia siedziałam przy stoliku i pomagałam innym dzieciom w odrabianiu zadań domowych. Dwójka wyżej opisanych dzieci oraz kilku innych chłopców bawiło się w niewielkiej wnęce znajdującej się w sali. Żadne z dzieci nie poinformowało mnie o incydencie. Dziewczynka poinformowała o zajściu swoją mamę po powrocie do domu, a ta następnego dnia powiadomiła wychowawcę. Co robić? Jak rozmawiać z dziećmi i rodzicami o tym co zaszło? Katarzyna Dzień dobry, Koniecznie trzeba przeprowadzić wywiad z rodzicami chłopca i spróbować dowiedzieć się, czy takie incydenty miały miejsce wcześniej. Być może tak i wtedy trzeba problem zacząć uważnie śledzić, ale może nie - i wówczas warto zadbać, by pochopnie nie ocenić dziecka i nie skrzywdzić go. Cechą rozwoju seksualnego dzieci w tym wieku jest ciekawość odmienności drugiej płci, niekoniecznie musi stać za tym głębsze dno. Gdyby jednak okazało się, że chłopcu zdarzało się już częściej naruszać normy społeczne w ten sposób lub też będzie się tak działo w następnych miesiącach w świetlicy, dziecko powinno znaleźć się pod opieką diagnostyczną psychologa dziecięcego. Rysunki dzieci, których rozwój seksualny rozwija się niezgodnie z normą lub które są wykorzystywane seksualnie są bardzo diagnostyczne, proszę jednak pamiętać, że ta projekcyjna technika pracy jest zastrzeżona dla wyspecjalizowanych psychologów i absolutnie w szkole takich badań samodzielnie nie wolno przeprowadzać. Ponieważ stało się tak, że właściwie nie była Pani bezpośrednim świadkiem zdarzenia i o wszystkim dowiedziała się post factum, retrospektywnie, za pośrednictwem wychowawczyni klasy I, wydaje mi się, że wskazane byłoby by w rozmowach, jakie będzie Pani musiała przeprowadzić z rodzicami tych dzieci, wzięły udział również ich wychowawczynie i/lub pedagog/ psycholog szkolny. Szczególnie dotyczy to chłopca. Ze względu na charakter sprawy i dobro dzieci należy bardzo zadbać o dyskrecję i nie dopuścić, by sprawa zaczęła żyć swoim życiem w środowisku szkolnym tak nauczycielskim, jak i uczniowskim. To bardzo ważne. Porozmawiać trzeba będzie również z obojgiem dzieci - oczywiście osobno. Chłopca trzeba pouczyć o niedopuszczalności takich zachowań wobec koleżanek. Z kolei dziewczynce należy uświadomić, że zawsze od razu może zgłosić się po pomoc do Pani - w tej i jakiejkolwiek innej sprawie. Ona prawdopodobnie była - zapewne jaki i Pani - całkowicie zszokowana tym, co się stało i nie wiedziała, jak powinna się zachować. Trzeba ją nauczyć, że kolega nie może jej tak dotykać i ona nie może się na to zgadzać i że w szkole są dorośli, po to by pomagać. Serdecznie życzę powodzenia w rozwikłaniu tej niełatwej sytuacji. Agnieszka Sokołowska Portal ma przyjemność współpracować z gronem ekspertów, jednak często problemy wymagają pilnej lub dodatkowej porady medycznej. nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z zastosowania informacji zawartych w niniejszym serwisie. Zalecamy bezpośredni kontakt ze specjalistą w celu konsultacji danego problemu. Po zgłoszeniu pytania, zostanie ono po akceptacji redakcji umieszczone wraz z odpowiedzią konkretnego eksperta.

Edukacja seksualna to temat, który wciąż budzi wiele kontrowersji. Stanowisko lekarzy i psychologów jest jednak jasne: wiedza to narzędzie, które chroni dzieci przed przemocą. O tym, jak rozmawiać z dziećmi o seksualności i dlaczego jest to tak ważne rozmawiali eksperci podczas konferencji „Edukacja seksualna w kręgu rodzinnym”. W roli prelegentów wystąpili czeska edukatorka
Opublikowano: | Kategorie: Edukacja, Seks i płeć, Wiadomości ze świataLiczba wyświetleń: 757Brytyjski Department for Education (ministerstwo edukacji) zamierza rozszerzyć zakres edukacji seksualnej. Chłopcy i dziewczynki w wieku już czterech lat mieliby się uczyć o takich pojęciach, jak “zgoda na współżycie”, “gwałt” czy “sexting”. Jak donosi “The Guardian” jeszcze w tym tygodniu rozpoczną się konsultacje dotyczące zmian w edukacji seksualnej. Department for Education zamierza wprowadzić zmiany w programie, który obowiązuje od 2000 roku. Według relacji brytyjskich mediów problematyka dotycząca skomplikowanych relacji damsko-męskich ma się pojawiać jeszcze wcześniej, bo już na etapie szkoły dyskutowanych treści, które mogą znaleźć się już wkrótce szkołach, pojawiają się tematy związane z prawami odnośnie własnego ciała oraz odpowiedzialności i szacunku wobec cielesności innych, zarówno w internecie, jak i życiu codziennym. Później dzieciaki miałyby uczyć się o takich rzeczach, jak obopólna zgoda na współżycie, gwałt, wymuszanie seksu czy niektórych zjawiskach, które pojawiają się w nowoczesnym, cyfrowym świecie, takich jak sexting czy publikowanie pornografii w ramach zemsty.“To istotne, żeby każde dziecko poznało swoje prawa w tym względzie” – komentował Damian Hinds, minister edukacji. “Ważne, żeby miały świadomość tego, że nic nie może stać się bez ich zgody. Nowy program ma nauczyć je rozpoznawania zagrożeń związanych z seksualnością”.Jeśli rzeczone zmiany wejdą w życie będzie to największa reforma w zakresie edukacji seksualnej, od momentu wprowadzenia tego przedmiotu do edukacji dyskusja nad ewentualnymi zmianami już budzi duże kontrowersje wśród rodziców na Wyspach. Widać wyraźnie, że Partia Konserwatywna chce, aby nasze dzieci jak najwcześniej były świadome pewnych zagrożeń związanych z seksualnością. Pytanie tylko czy to źle, czy to dobrze… Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?Źródło: TAGI: Dzieci, Edukacja seksualna, Indoktrynacja, Przedszkola, Wielka Brytania, WychowaniePoznaj plan rządu!OD ADMINISTRATORA PORTALUHej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.
2000, s. 93. Zjawisko seksualizacji jako wyzwanie dla współczesnej edukacji. 355. kultury masowej, w tym mediów. Ten szeroki zakres oddziaływań społecz-. seksualność jednostki opisywany

„Dziecko powstaje w brzuszku mamy”, „Dziecko powstaje, kiedy rodzice się do siebie mocno przytulają”… I podobne rzeczy, które przez wiele, wiele lat wystarczają dzieciom, żeby wiedziały skąd się wzięły? Ale nagle okazuje się, że w wieku 8 – 10 lat to już nie wystarcza. I co mówić wtedy? Osobiście wydaje mi się, że nie przez wiele, ale zaledwie przez 4 – 5 lat, bo przecież już 6-latek może zapytać o bardziej szczegółowe kwestie. Wiele książeczek przeznaczonych dla dzieci w wieku przedszkolnym opisuje fakt połączenia się komórki męskiej z komórką żeńską. Dziecko w pewnym momencie zaczyna się zastanawiać: „A jak ten plemnik dostał się do brzucha mamy”? Wtedy należy dziecku odpowiedzieć zgodnie z prawdą o współżyciu seksualnym, a nie tylko o przytulaniu. Jeśli nie wiemy jak temat ugryźć, polecam wspomóc się literaturą, która starszym dzieciom wyjaśnia tematykę prokreacji. Oczywiście wraz z wiekiem wiedza o tym, jak przebiega proces rozmnażania, może być podawana bardziej szczegółowo, tak jak ma to miejsce na lekcjach biologii. Pamiętajmy, że rozmawiając z dziećmi na tematy intymne uczymy je, że są to tematy takie same, jak inne. Uwaga! Reklama do czytania Jak zrozumieć małe dziecko Podręcznik świadomego rodzicielstwa Rozwój seksualny dzieci Zadbaj o zdrową seksualność swojego dziecka Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Mają szczęście ci rodzice, których dzieci chcą z nimi dyskutować, pytać się, dowiadywać. A co, jeśli – mimo rozmowy z dzieckiem na wcześniejszym etapie rozwoju – nasz 10 latek nie pyta o szczegóły swojej seksualności czy seksualności w ogóle a my wiemy, że go to interesuje? Mimo wszystko próbować, trzeba zdać sobie jednak sprawę, że wiek nastoletni to moment, kiedy grupa rówieśnicza zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Nasze dziecko może również zacząć krępować się rozmawiać o seksie z rodzicami, dlatego dobrym rozwiązaniem w takich przypadkach są zajęcia prowadzone w szkole z kompetentnymi dorosłymi, którzy w rzetelny sposób przekażą nastolatkowi uniwersalną wiedzę o życiu płciowym. Nastolatek z mniejszą krępacją zada pytanie osobie obcej, np. specjaliście prowadzącemu zajęcia z edukacji seksualnej, niż rodzicowi lub nauczycielowi, który uczy go od trzech lat matematyki. Ja bym jeszcze podsuwała dobrą literaturę, a potem próbowała podejmować rozmowę. Zawsze można zacząć od tego, że przedstawia się swój punkt widzenia np. dotyczący antykoncepcji hormonalnej. Kiedy powiemy nastolatkowi co sami o tym myślimy, można zawsze zapytać o jego zdanie. Jak zatem traktować temat seksualności? Rozmawiać o tym przy obiedzie, traktować jak temat podobny do innych czy raczej bezpieczniej będzie wziąć dziecko na stronę i objaśnić raz a porządnie jak się sprawy mają? Wszystko zależy od tematu. Są kwestie, o których można rozmawiać przy wspólnym posiłku, a są tematy, które zdecydowanie lepiej omawiać w bardziej intymnej atmosferze. O byciu razem, bliskości i wzajemnym szacunku możemy przecież mówić przy wspólnym obiedzie, ale jeśli mamy porozmawiać z synem o polucjach, zdecydowanie polecam rozmowę z ojcem na osobności. Warto także wykorzystywać różne sytuacje do rozmów dotyczących seksualności. Jeśli podczas jazdy samochodem w radiu puszczana jest audycja o in-vitro warto wyjaśnić swoje stanowisko, oczywiście pamiętając o wieku dziecka i o tym, jakie treści są dla niego odpowiednie. Seksualność należy zdecydowanie traktować jako temat podobny do innych. Nie uciekać od odpowiedzi, nie unikać rozmów, nawet jeśli dziecko nie pyta. Część rodziców czeka na odpowiedni moment i okazuje się, że mijają lata, a dziecko stało się nastolatkiem i znalazło inne źródło wiedzy. Taki nastolatek traktuje rodziców jako osoby niekompetentne, z którymi na te tematy po prostu nie warto rozmawiać. Kiedy następuje taka granica, że trzeba z dzieckiem porozmawiać już bez tych wszystkich dziecięcych chwytów? Kiedy dobrze jest wyjaśnić, jak seks wygląda fizjologicznie? Kiedy mówić o antykoncepcji? Ta granica przebiega bardzo płynnie. Nie można podać rodzicom konkretnego wieku, kiedy taką rozmowę zacząć. Najlepszym rozwiązaniem jest rozmawianie o seksualności do najmłodszych lat. Na początku o różnicach anatomicznych, o miłości, o tym, że aby urodziło się dziecko potrzebny jest tata i mama. Wraz z wiekiem tę wiedzę należy poszerzać. Dziecko w wieku wczesnoszkolnym powinno już wiedzieć, że to rodzice decydują o ilości dzieci, czyli mają wpływ na swoją prokreację, że mogą ją kontrolować. To jest taki początek dla przyszłych rozmów o antykoncepcji. Na pewno nie należy opowiadać pierwszoklasiście zasady działania tabletki antykoncepcyjnej czy wkładki wewnątrzmacicznej, ale jeśli zapyta w supermarkecie, wskazując na pudełko kondomów: „co to jest?”, warto odpowiedzieć zgodnie z prawdą, że to jest prezerwatywa. Jeśli dziecko pyta, do czego ona służy, udzielmy mu odpowiedzi, że jest to środek, który stosują dorośli, aby nie mieć dzieci. Im dziecko będzie starsze, tym przekazywana wiedza jest bardziej szczegółowa. Jeśli mówimy o seksie to warto pamiętać, aby nie omijać sfery uczyć. Szacunek, partnerstwo, odpowiedzialność, miłość to kwestie, które powinny być zawsze w tej materii poruszane. Czy są jakieś zasady, którymi możemy kierować się podczas rozmów? W każdym wieku te same. Należy odpowiadać zgodnie z prawdą, a jeśli nie znamy odpowiedzi na jakieś pytanie poszukać jej i wyjaśnić. W przypadku starszych dzieci i nastolatków warto pamiętać, aby nie straszyć i nie opowiadać o seksie jako czymś zakazanym. Na pewno nie należy prawić kazań i urządzać moralizatorskich mów. Wypowiadanie szczerych poglądów o seksualności zwiększy nasz autorytet. Podczas rozmowy powinniśmy wsłuchać się w to, co mówi do nas nastolatek. Dobrze jest również znaleźć odpowiedni moment na rozmowę, aby nie odbyła się ona w biegu. Czy są jakieś kwestie, o których najtrudniej rozmawia się dorosłym z dziećmi lub nastolatkami? W przypadku przedszkolaków i dzieci w wieku wczesnoszkolnym to wyjaśnienie współżycia seksualnego. Na pytanie: „co to jest seks?” rodzice reagują z niepokojem. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że odczytują je przez pryzmat własnych doświadczeń seksualnych. Pamiętać jednak należy, że dziecko pyta najczęściej dlatego, że ciekawi je samo słowo i prosi o jego wyjaśnienie. Inne zaś dzieci zastanawiają się w jaki sposób dochodzi do zapłodnienia i pytają tylko o „techniczne” aspekty związane z prokreacją. Jeśli chodzi o nastolatków to wydaje mi się, że rzadko mówi się o pożądaniu. Nie wyjaśnia się dokładnie czym jest popęd seksualny, w jaki sposób wpływa na nasze życie, że „programuje nas na prokreację”. Jest to na tyle istotne, że wiele nastolatków myli pożądanie z miłością. Nie zdają sobie sprawy, że można czuć do kogoś pożądanie, ale niekoniecznie go kochać. Warto o tym rozmawiać z młodymi osobami, ponieważ może to w istotny sposób wpłynąć na ich decyzję np. o podjęciu współżycia seksualnego. Co myślisz o edukacji seksualnej w szkole? Czy to mogłoby nam pomóc w wychowaniu zdrowego, także w sferze seksualnej, człowieka? W polskich szkołach realizowany jest program wychowania do życia w rodzinie, oprócz tego w niektórych placówkach pojawiają się specjaliści, którzy prowadzą zajęcia z młodzieżą. Wszystko tak naprawdę zależy od prowadzącej (bo częściej jest to kobieta, a szkoda, bo dobrze by było, aby o sprawach seksualnych młodzież mogła rozmawiać również z mężczyzną). Część młodych ludzi wraz z rodzicami podejmuje decyzję o rezygnacji z przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” zwiększając na przykład swój udział w zajęcia z matematyki, z której zdają egzamin maturalny. Taki wybór może być słuszny, ale tylko wtedy, kiedy rodzice biorą pełną odpowiedzialność za wychowanie seksualne swojego dziecka. Niestety z badań wynika, że rodzice nie wywiązują się z tej roli zbyt dobrze. Mimo dobrych chęci czekają na odpowiedni moment, a wtedy okazuje się, że ich syn czy córka już „wszystko wiedzą”, bo korzystają z Internetu lub pozyskali wiedzę od rówieśników. Edukacja seksualna powinna być uzupełnieniem wychowania seksualnego. Tym bardziej, że wiele raportów podaje, że wiedza nastolatków na temat seksualności jest katastrofalna. A jeśli już jest poszukiwana, to tylko w aspekcie zapobiegania ciąży czy innych negatywnych zdarzeń. Celem edukacji seksualnej powinno być przekazywanie rzetelnej wiedzy, a przede wszystkim wychowywanie człowieka, który będzie prowadził zdrowe i szczęśliwe życie seksualne. Uwaga! Reklama do czytania Życie seksualne rodziców Wasz związek jest dla dziecka modelem. Buduj autentyczną relację. Cud rodzicielstwa Rodzicielstwo to nasza życiowa misja. Słuchajmy dzieci! Tylko dobre książki dla dzieci i rodziców | Księgarnia Natuli Ewa Kostoń – filozofka, edukatorka seksualna. Absolwentka podyplomowych studiów z edukacji seksualnej na ŚUM w Katowicach. Autorka aplikacji eduSeksus. Prywatnie żona i mama Mai. Prowadzi bloga „Nie wierzę w bociana” poświęconego seksualności wieku rozwojowego.

Język polski kl. 1-5. W tej sekcji znajdziesz bardzo bogaty zestaw ćwiczeń rozwijających znajomość j. polskiego. Proponujemy różnorodne ćwiczenia i wierszyki ortograficzne, ćwiczenia językowe poszerzające zasób słownictwa, ćwiczenia z gramatyki, ćwiczenia na czytanie ze zrozumieniem oraz ćwiczenia na redagowanie wypowiedzi
O naszych ciałach i potrzebach seksualnychpowinniśmy rozmawiać z dziećmi najpóźniej wtedy, kiedy o to to, że nie wolno nam – rodzicom – takich pytań lekceważyć. Wiesław Ślósarz seksuolog kliniczny, dr psychologii Już w życiu płodowym następuje identyfikacja płciowa człowieka. Odchwili urodzenia dziecko przechodzi poszczególne etapy fascynacji swoimciałem. Zygmunt Freud, austriacki twórca psychoanalizy, podzieliłrozwój seksualny człowieka na kilka faz – oralną, analną, falliczną,okres latencji i genitalną. Na interesujący nas okres przedszkolny (3-6lat) przypada faza tzw. falliczna, kiedy to dziecko koncentruje uwagęwokół swoich narządów płciowych. Zdaniem psychologa: Zainteresowanie narządami płciowymi u dziecka w wieku przedszkolnym jest czymś jak najbardziej też, wbrew dość rozpowszechnionym obawom rodziców, częsta wtymwieku masturbacja, jeśli ma charakter incydentalny, nie powinna budzićniepokoju, gdyż jest całkowicie naturalnym zachowaniem w rozwojuseksualnym dziecka. Kiedy nie wzbudza nadmiernej uwagi otoczenia,dziecko samoistnie z niej rezygnuje. Powinniśmy jednak zainteresowaćsię, jeśli nasz przedszkolak masturbuje się regularnie przez kilkamiesięcy. Należy wówczas podejrzewać, że w ten sposób dzieckorekompensuje sobie niezaspokojone potrzeby emocjonalne (np. brakzainteresowania, niewystarczające uczucie miłości i akceptacji itp.)lub poznawcze (niedobór interesujących bodźców zewnętrznych, zabaw, ciekawych form spędzania wolnego czasu). Wówczasrodzice powinni bardziej skupić się na swoich maluchach – spędzać znimi więcej czasu i z większą uwagą wsłuchiwać się w ichpotrzeby,problemy i zainteresowania. Innym normalnym, zdrowym objawemuprzedszkolaka jest oglądanie różnic anatomicznych rówieśników, którerównież stanowi istotny poznawczy element seksualnego rozwoju małegoczłowieka. Jeśli natomiast zauważymy, że dziecko nagle staje sięapatyczne, izoluje się od rodziny i kolegów, przesiaduje samotnie wswoim pokoju, w żadnym wypadku nie powinniśmy tego lekceważyć. Takiezachowanie może oznaczać, że dziecko jest molestowane seksualnie. Wedługpsychologów w poszczególnych okresach rozwoju u naszego przedszkolakamożemy zaobserwowaç różnego typu zachowania seksualne, które podlegająłagodnym modyfikacjom w zależności od wieku dziecka: trzylatek -wyraża słowne zainteresowanie różnicami pozycji podczas siusiania iróżnicami anatomicznymi miedzy płciami, dziewczynki podejmują próbysiusiania na stojąco; czterolatek -wielkie zainteresowanie pępkiem; pojawiają się zabawy słowne związane zwydalaniem; dziecko może żądać prywatności dla siebie, ale wykazujezaciekawienie czynnościami toaletowymi innych ludzi, w sytuacjachstresujących dzieci chwytają się za genitalia; pięciolatek -różnice w budowie fizycznej obu płci są znane, ale nie wywołują jużtakiej ekscytacji; mniej gier seksualnych i zabaw w "pokazywanie",dzieci stają się bardziej wstydliwe, niechętnie rozbierają się wobecności osób trzecich; sześciolatek – dużaświadomość i zainteresowanie różnicami w budowie anatomicznej obu płci;pojawia się coraz więcej pytań; gry w "pokazywanie"; zabawa w"lekarza"; chichoty, używanie słów związanych z wydalaniem. Edukacja seksualna przedszkolaków Równoleglepojawia się u dzieci zainteresowanie sprawami związanymi z narodzinamii początkiem własnego życia. Maluchy interesują się niemowlętami, zzaciekawieniem przyglądają się kobietom ciężarnym. 3-4 latek Kiedy nasz 3-4 latek zaczyna doświadczać swojej odrębności jako osoby,niezwykle ważna staje się dla niego odpowiedź na pytanie "skąd siębiorą dzieci?". Większość rodziców, skupiając się na seksualnymkontekście tego pytania, reaguje na nie z zakłopotaniem izawstydzeniem. Tymczasem tak naprawdę na tym etapie rozwoju powyższakwestia jest istotna dla naszego dziecka przede wszystkim zegzystencjalnego punktu widzenia. Pytając, "skąd się wziąłem?",nasz maluch pragnie usłyszeć, jakie siły sprawiły, że został powołanydo życia, ale również jakie emocje temu towarzyszyły -jak bardzo byłoczekiwany i upragniony przez swoich rodziców. Chce usłyszećpotwierdzenie, że jego egzystencja jest czymś wyjątkowym, a pojawieniesię na świecie było ważne dla najbliższych mu ludzi. Na podstawie tego,co usłyszy, buduje sobie podwaliny obrazu własnej osoby. Stronabiologiczna zagadnienia ma wówczas zdecydowanie drugorzędny ważne jest, aby w tym czasie przekazać dziecku informację oemocjonalnej, uczuciowej stronie jego narodzin. 4-6 latek Wzrasta zainteresowanie naszych dzieci anatomicznymi różnicami międzychłopcami i dziewczynkami, pragną wiedzieć, czemu one służą. Wówczas topo raz kolejny pojawia się pytanie: "Skąd się biorą dzieci?" itym razem jest już ono poszerzone 0 kwestie "techniczne". Dziecko maprawo oczekiwać od nas – rodziców – że nie pozostawiamy go z tymproblemem samemu sobie. To właśnie dzięki tym pierwszym rozmowom naszmaluch wyrabia sobie pozytywny bądź negatywny stosunek do własnegociała i spraw seksu. Musimy również pamiętać, że ogromny wpływ naspojrzenie dziecka na tę sferę życia ma obserwacja relacji uczuciowychpomiędzy rodzicami (wyrażanych w gestach i słowach). Rodzice często zdużym niepokojem i wstydem reagują na budzącą się seksualność swoichdzieci, a w niewinnych zachowaniach maluchów dopatrują się dorosłychintencji. Tymczasem dzieci odkrywają tę sferę swojego życia, podobniejak wszystkie inne, z dużą otwartością, zaufaniem i radością. Jeślitego nie spłoszymy, wejdą w dorosłość z pozytywnym nastawieniem dospraw związanych z własnym ciałem i jego potrzebami w sferzeseksualnej. Zdaniem psychologa Onaszych ciałach i potrzebach seksualnych powinniśmy rozmawiać z dziećminajpóźniej wtedy, kiedy oto zapytają. Oznacza to, że nie wolno nam -rodzicom – takich pytań lekceważyć. Absolutnie niedozowolone jestuciekanie od odpowiedzina tematy dotyczące sfery seksualnej człowieka,jak również próba ich zbytniego upraszczania. Taka reakcja ze stronyrodziców może spowodować, że dziecko będzie podchodzić do sprawzwiązanych z własną seksualnością w sposób podejrzliwy i nieufny. Naszewypowiedzi powinny być oczywiście dostosowane do wieku dziecka, alezgodne z prawdą. W trakcie rozmowy należy dziecko traktować jakdojrzałego partnera i w żadnym razie nie infantylizować podejmowanychkwestii. Najlepsza dla dziecka w tym wieku jest rzeczowa, merytorycznainformacja pozbawiona wartościowania. Poza bezpośrednimi pytaniamidziecka do podjęcia rozmowy na tematy związane z rozwojem seksualnymwarto wykorzystać również sytuacje, w których dziecko np. przyniesiejakieś konkretne problemy z przedszkola lub podwórka. Aby wyrobić wdziecku pozytywny stosunek do seksualnej sfery życia, powinniśmy pomócmu zaakceptować własne ciało takim, jakim ono jest – w całości, bezskupiania się na poszczególnych jego elementach.
A seksualność jest immanentnie związana z każdym człowiekiem, ukrywanie tego jest szkodliwe - mówi mi prawie 80-letnia Ewa. Edukacja seksualna w Polsce Źródło: Getty Images. Siedzimy ze znajomymi, rozmowa schodzi na edukację seksualną. Przewijam w głowie klatki własnej biografii. Nie zapytałam nigdy, skąd biorą się dzieci, nie
Prawica i Kościół nie odpuszczają i opowiadają nieprawdy na temat wytycznych WHO o edukacji seksualnej z 2012 roku. Kłamią o zmuszaniu dzieci do masturbacji, molestowaniu przez nauczycieli, uprzywilejowaniu LGBT w społeczeństwie. Publikujemy fragmenty deklaracji i apelujemy do czytelników i abp. Jędraszewskiego: Najpierw przeczytajcie! Potem oceniajcie. Deklaracja LGBT+ podpisana przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego nie przestaje irytować prawicy i Kościoła. Szczególnie często krytykują oni wytyczne WHO dotyczące edukacji seksualnej, do których odwołuje się deklaracja. I nieustannie udowadniają, że dokumentu nie przeczytali. Arcybiskup nie odpuszcza, kurator apeluje Arcybiskup Marek Jędraszewski, wiceprzewodniczący Episkopatu, nie zraził się krytyką swojego wystąpienia podczas konferencji, na której Episkopat prezentował wyniki kwerendy na temat pedofilii w polskim Kościele. Dalej wypowiada się na temat edukacji seksualnej. Na konferencji prasowej w Krakowie powiedział: „Tu jest wszystko dobrze, a teraz w imię zaleceń WHO chce się uczyć dzieci czegoś takiego. Potrzebni są tutaj starsi, żeby dzieci nauczyć, czyli potrzebne jest molestowanie. I to jest dobre. Dochodzimy do absurdów.” W wywiadzie dla tygodnika „Sieci” małopolska kurator oświaty Barbara Nowak stwierdziła, że wytyczne WHO są elementem szerszej strategii, która ma na celu zajęcie uprzywilejowanej pozycji w społeczeństwie przez „środowiska LGBT”. Nowak uważa, że: „Jeżeli dzisiaj nie zablokujemy tego trendu w Polsce, to za chwilę się okaże, że Polacy już nie będą mieli żadnej możliwości odwołania, bo Trybunał w Strasburgu jest w tej chwili opanowany przez środowiska, które nie widzą w tym niczego złego. To ostatni dzwonek. Jeżeli się nie obudzimy, to za chwilę będzie u nas taka sama sytuacja jak na Zachodzie (…).” Konrad Berkowicz, wierny współpracownik Janusza Korwina-Mikke i członek koalicji skrajnej prawicy Konfederacja, jakby w chórze z panią Nowak mówił 20 marca w „Salonie politycznym” radiowej Trójki: „Karta LGBT+ przyszła z Zachodu, Unii, WHO. To jest coś z czym będziemy zdecydowanie walczyć. Już to robimy. Ta edukacja seksualna sama w sobie jest aktem pedofilii i prezydent Trzaskowski kłamie. Zmuszanie dzieci do rozmawiania o masturbacji jest oczywiście takim aktem”. Wytyczne, nie rozporządzenia Na podstawie dokumentu WHO kraje mogą (ale nie muszą) wprowadzać programy edukacji seksualnej. W dokumencie jest napisane, że wdrażając programy, należy mieć na uwadze uwarunkowania kulturowe. Dlatego w różnych krajach edukacja seksualna prowadzona jest na różne sposoby: w Portugalii zaczyna się od 5. roku życia, w Holandii od 11., a w Hiszpanii od 14. roku życia. O fantazjach i kłamstwach na temat edukacji seksualnej pisało niedawno „Czy od przytulania w majtkach mogę zajść w ciążę?”. Po co nam standardy WHO?”. „Przedszkolaki zmuszane do masturbacji? Zobacz, co jest faktem, a co fantazją o Deklaracji LGBT” Być może jednak omówienie standardów WHO to za mało. Dlatego zachęcamy do zajrzenia do samego dokumentu i jego uważnej lektury wszystkich: naszych czytelników, Barbarę Nowak, Konrada Berkowicza, arcybiskupa Jędraszewskiego także wszystkich, którzy uważają, że edukacja seksualna oznacza zmuszanie dzieci do masturbacji. Cały dokument znajduje się na stronie WHO. Zachęcamy do pobrania i spokojnej lektury! To nie boli. Poniżej publikujemy fragmenty, szczególnie te, których fałszywa interpretacja jest źródłem prawicowych kłamstw, oraz te, które prawicową narrację obalaja. Nauczyciele mają molestować? Groźne słowo Matryca To najpewniej stąd biorą się wszystkie mity o „obowiązkowym nauczaniu dzieci masturbacji” i „nauczaniu masturbacji czterolatków”. Tymczasem jak piszą autorzy raportu: „Matryca stanowi przegląd tematów, które powinny zostać omówione w poszczególnych grupach wiekowych. Matryca została opracowana tak, aby jej struktura odpowiadała różnym grupom wiekowym. Obejmuje osiem głównych kategorii tematycznych. Może być stosowana w elastyczny sposób, co umożliwia dopasowanie zawartych w niej informacji do potrzeb poszczególnych osób albo grup. Może ona znaleźć także zastosowanie dla osób z konkretnymi potrzebami, jak również w mniejszościowych grupach społecznych. Matryca stanowi ramę, na podstawie której nauczyciele mogą wybrać tematy szczególnie interesujące daną grupę osób.” W pierwszym opisanym okresie rozwojowym dziecka w matrycy – od 0 do 4 lat – rzeczywiście znajduje się informacja o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”. Nie chodzi jednak o „naukę masturbacji” a o przekazanie informacji na jej temat. „To, czym najbardziej ekscytuje się prawa strona sceny politycznej, czyli że będziemy uczyć dzieci w przedszkolach masturbacji, to fake news.” – tłumaczy Dorota Łoboda, radna Warszawy i przewodnicząca Komisji Edukacji” – Po pierwsze nie ma kraju, który coś takiego robi, po drugie to świadczy o chorej wyobraźni osób, które coś takiego opowiadają. Tam jest po prostu napisane, że małe dzieci dotykają swoich narządów płciowych i nie należy ich z tego powodu zawstydzać, bo to ich etap rozwojowy. Taka jest biologia” Warto przekonać się samemu, co rzeczywiście znajduje się w szeroko komentowanej matrycy. Poniżej publikujemy ją w całości: Jakub Szymczak Dziennikarz Pisze o gospodarce i polityce społecznej. W pierwszym odcinku cyklu "Edukacja seksualna" rozmawiamy o inicjacji seksualnej. Kiedy młodzież w Polsce zaczyna współżycie? Jak wygląda edukacja seksualna w polskich szkołach? I kiedy jest czas na pierwszą wizytę u ginekologa? Na kanapie Dzień Dobry TVN zasiadły: Alina Synakiewicz z grupy edukatorów seksualnych Ponton oraz Odeta Moro, prowadząca cykl "Edukacja seksualna
„Problemem staje się już nie tyle oglądanie pornografii, lecz brak rozmowy kogoś dorosłego z tym młodym człowiekiem” – mówi dr Kowalczyk, seksuolog. We wrześniu 2020 r. czeska edukatorka seksualna Jana Martincova wraz z seksuolożką i psychiatrą ze Szpitala Uniwersyteckiego w Brnie, Petrą Sejbalovą, przeprowadziła badanie „Dzieci zagrożone pornografią i przemocą seksualną w sieci”. Chciały ustalić, od jakiego wieku dzieci narażone są na pornografię i kontakt z działającymi w internecie łowcami ofiar seksualnych. – 12 proc. dzieci, które odwiedziły stronę pornograficzne w wieku do 10 lat, byli to włącznie chłopcy. Jednak to, co nas zaskoczyło, to fakt, że w wieku 14 lat ten stosunek się wyrównuje i dziewczęta zaczynają wykazywać nawet większe zainteresowanie pornografią. Nieco szokujący jest fakt, że 3/4 chłopców i 1/4 dziewcząt w wieku szkolnym ogląda pornografię regularnie, nawet codziennie – mówi Jana Martincova. Oto, skąd dzieci czerpią informację Badaczki chciały zweryfikować, czy zachowania dzieci mają związek z jakością i źródłem edukacji seksualnej. Siedmioro z dziesięciorga respondentów badania wskazało, że informacje na temat seksu czerpie lub czerpało od kolegów ze szkoły, z internetu lub bezpośrednio z pornografii. Te ustalenia potwierdzają dane polskiego Instytutu Badań Edukacyjnych z 2015 roku, przeprowadzone na grupie 1260 18-latków. Z obserwacji specjalistów wynika, że na zainteresowanie pornografią wpływa źródło, z którego dzieci pierwotnie czerpią wiedzę. Młodzież, która nie otrzymała dobrej edukacji, czerpiąc wiedzę z sieci lub od kolegów, znacznie częściej i znacznie wcześniej docierała do pornografii (64 proc.). Nie oznacza to niestety, że dzieci czerpiące wiedzę ze szkoły lub od rodziców, nie znajdują się w grupie ryzyka. Zdarza się to jednak trzykrotnie rzadziej. Jak dzieciom szkodzi pornografia? Kontakt z pornografiąwe wczesnym dzieciństwie i na późniejszych etapach rozwoju, znacząco zniekształca obraz postrzegania sfery seksualnej: dziecko uznaje obejrzane w pornograficznym filmie sceny za naturalne. Jako nastolatki zwracają się do seksuologów z obawami, czy jest z nimi wszystko w porządku pod kątem seksualności. Przykłady? – Rozmawiałam kiedyś z siedemnastoletnim chłopakiem, który znalazł sobie dziewczynę i chciał rozpocząć życie seksualne, ale bał się, że nie będzie równie wytrzymały, jak aktorzy porno, którzy wytrzymują na przykład godzinę, podczas gdy on sam – tylko piętnaście minut – opowiada Jana Martincowa. Inny chłopiec zwrócił się o pomoc do seksuologa, bo nie był w stanie nawiązać normalnej relacji z żadną dziewczyną. Bał się fizycznego kontaktu z ciałem kobiety. W rozmowie przyznał, że masturbuje się przed internetem od 13. roku życia i robi to nawet kilka razy dziennie. Twierdził, że potrzebował, aby jego partnerka zachowywała się jak aktorka w filmie pornograficznym, ale kolejne dziewczyny odmawiały takich zachowań. Pornografia to nie wszystko Trzeba też mieć na uwadze, że filmy pornograficzne to nie wszystko. Dzieci mogą natrafić na patologiczne praktyki takie jak: sadystyczno-masochistyczne, zoofilne, urofilne czy koprofilne. Wcale ich nie muszą szukać. – 18-letnia dziewczyna napisała szczerze w ankiecie, że nie chodziło o to, że chciała oglądać takie rzeczy, ale jako mała dziewczynka znalazła przypadkiem w internecie strony o BDSM czy pornografię z udziałem zwierząt i zaciekawiło ją to – opowiada edukatorka. Tego typu strony można bez problemu znaleźć w internecie, dostęp do nich jest łatwy, a oglądanie takich rzeczy przez dziecko jest bardzo niebezpieczne dla jego niedojrzałej psychiki. Najczęściej jednak dopiero w dorosłym wieku są w stanie poprosić o pomoc specjalistów, którzy przepracują z nimi wszystkie obawy i lęki, a także wyjaśnią z czego wynika dane zachowanie. „Nie uchronimy dzieci przez zagrożeniem” Internet to jednak nie tylko przestrzeń do działania branży pornograficznej, a także agresorów seksualnych, których celem jest nawiązanie kontaktu z osobami nieletnimi. Potwierdzają to wyniki badania: spośród ankietowanych 29 proc. wskazało, że było zaczepianych w kontekście seksualnym przez obce osoby – w ponad 75 proc. adresatami niewłaściwych komunikatów były dziewczynki. Najczęściej chcieli oni, aby dzieci oglądały zdjęcia lub wideo genitaliów, a także usiłowali wyegzekwować przesłanie przez dzieci swoich nagich zdjęć. Jak ujawniło badanie, jedynie 58 proc. dzieci, które oglądało treści pornograficzne przed dziesiątym rokiem życia, było w stanie natychmiast przerwać rozmowę z agresorem w sieci. – To niski wynik, biorąc pod uwagę, że wśród uczniów, którzy oglądali tego typu treści po raz pierwszy w wieku starszym lub w ogóle, skutecznie potrafiło się obronić w ponad 90 proc. Nie uchronimy dzieci przed wszystkimi zagrożeniami z internetu, ale możemy je nauczyć, jak stawiać im czoła. Dlatego tak ważne jest, żeby rozmawiać z dziećmi, przekazywać im rzetelne informacje – uważa Jana Martincova. Im młodsze dziecko ma kontakt z pornografią, tym większe jest dla niego zagrożenie: maluchy nie potrafią odpowiadać na zaczepki agresorów seksualnych, a mając za sobą kontakt z pornografią, żądania agresorów traktują jako normalne zachowania. I jeżeli zdarzy się, że ktoś chce od nich takich zachowań, wydaje im się, że to coś normalnego i najczęściej nie kończą takiej rozmowy, lecz spełniają prośbę. Edukatorka zwraca jednak uwagę, że także nie wszystkie starsze dzieci mają sprawność komunikacyjną i są na tyle dojrzałe by reagować właściwie. Czasem dochodzi do dramatycznych wydarzeń. – Do gabinetu seksuologa trafił kiedyś 16-letni, upośledzony umysłowo chłopiec, który w mediach społecznościowych wynajdywał agresorów seksualnych i w tym celu podszywał się pod 13 -letnią dziewczynkę, która szuka kontaktów seksualnych. Został odnaleziony przez jednego ze swoich kolegów na Facebooku, który odkrył jego tożsamość. Chłopak napisał, że wie gdzie mieszka i groził mu śmiercią. Ten przypadek mógł skończyć się bardzo tragicznie, ponieważ ten chłopiec próbował popełnić samobójstwo. Na szczęście nie udało mu się to, ale było o krok od tragedii – opowiada. Szkodliwy brak wiedzy Myśląc o tym, jaki wpływ może mieć pornografia na rozwój dziecka, warto zrozumieć, że często w swojej konwencji bazuje ona na pewnych przekroczeniach i nadużyciach, na specyficznym obrazie seksualności. I jeżeli tego rodzaju przekaz trafia do osób bez doświadczeń oraz rzetelnej wiedzy, trzeba liczyć się z tym, że z takim właśnie wypaczonym obrazem seksualności dziecko wchodzi w budowanie relacji. – W edukacji seksualnej ważne są dwa punkty: asertywna postawa, czyli umiejętność odmowy w każdej sytuacji niezgody na jakieś zachowania oraz odróżnienie przemocy od zalotów, momentu przekraczania, naruszania czyjejś granicy. Patrząc z perspektywy gabinetu, gdzie pracuję jako seksuolog, widzę, kiedy doświadczenia seksualne były budowane poprzez pryzmat pornografii i gdy oczekiwania co do tego, jak wyglądać ma kontakt seksualny, były budowane na pornografii – mówi dr Kowalczyk psycholog, seksuolog kliniczny Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Jego zdaniem brak wiedzy może być czynnikiem, który zwiększa ryzyko utraty zdrowia w sferze seksualnej. – Bo jeśli do rzeczywistej inicjacji seksualnej dochodzi średnio w wieku 18 lat, a w wieku 12-13 lat większość dzieci ma już wiedzę o seksie, która pochodzi z internetu, często obejrzane filmy pornograficzne lub nawet cyberseks, to popatrzmy, ile lat takiej wątpliwej jakości „edukacji” seksualnej występuje, zanim dojdzie do realnego kontaktu. Przecież oglądanie w internecie stron pornograficznych buduje pewien obraz intymności i relacji między partnerami, który kompletnie nie przystaje do rzeczywistości – zwraca uwagę seksuolog. I tak naprawdę problemem staje się już nie tyle oglądanie pornografii – bo, niestety, szanse na to, że nastolatek nie obejrzy filmu pornograficznego są małe – lecz brak rozmowy kogoś dorosłego z tym młodym człowiekiem. – Chodzi o to, by wytłumaczyć mu, czym jest pornografia, w jakiej konwencji jest budowana, uświadomić, że jest to film, że grają w nim aktorzy wybrani według określonych warunków, że sceny często są montowane z wielu dni, więc obraz jaki się z tego wyłania, nie jest do końca prawdziwy – podkreśla ekspert. Czytaj też:Minister Czarnek chce blokować edukację seksualną. „Kuratora trzeba wyposażyć w kompetencje”
Nie ulega wątpliwości, że edukacja seksualna jest potrzebna. Warto jednak zastanowić się w jaki sposób przekazywać tę wiedzę młodym. W kolejnym odcinku Proje

Znudzona grupa nastolatków siedzi w klasie. Na każdej ławce leżą prezerwatywa i banan, a nauczycielka demonstruje młodzieży, jak należy na niego prawidłowo zakładać kondom… Taka scena nie raz pojawiała się w amerykańskich filmach i często bywa pierwszym skojarzeniem związanym z wychowaniem seksualnym w szkołach. Według krytyków do tego sprowadzają się zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Czy ich obawy są słuszne i takie zajęcia w szkole mogą zdegenerować młodzież? I czy edukację seksualną można zacząć już… w niemowlęctwie? Edukacja seksualna – od kiedy? To dobre pytanie na początek. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO opublikowało raport „Standardy edukacji seksualnej w Europie”) zaleca, żeby zacząć edukację seksualną już w przedszkolu. Taka rekomendacja wzbudziła oburzenie wśród wielu, a jej krytycy uznali, że to za wcześnie. Myślę, że jest inaczej – w przedszkolu może być już za późno. Jak to możliwe? Edukacja seksualna to znacznie więcej, niż poinformowanie dziecka, czym jest seks. Jesteśmy istotami seksualnymi od urodzenia i tak nas stworzyła natura. Dlatego od początku życia dziecka kształtujemy jego postawę wobec seksualności. Najczęściej robimy to często całkowicie nieświadomie. Czy wiesz kiedy zacząć? Jak najwcześniej. Na edukację seksualną wpływa wiele rzeczy i nie są to tylko pogadanki o różnicach płciowych. Warto zastanowić się nad tym, czego chcemy nauczyć nasze dzieci? Dlatego chyba najlepszym punktem wyjścia jest jedna ważna informacja: dzieci uczą się przez modelowanie. Brzmi to skomplikowanie, ale to całkiem proste: nasze dzieci nas naśladują. Powtarzają nasze zachowania, więc przykład, jaki im dajemy jest dużo ważniejszy niż to, co mówimy. Nie, nie namawiam do uprawiania seksu w towarzystwie dzieci, bo oczywiście seksualność to też intymność. Współżycie i decyzja o jego rozpoczęciu to nie jedyny powód, dla którego jest potrzebna edukacja seksualna. Są jeszcze szacunek i postrzeganie swojego ciała, sposób jego traktowania i akceptacja… Niech nasze dzieci zobaczą, że zwracamy się do siebie z szacunkiem. Że dotyk jest dobry i może koić. Że ludzie są różni i wyglądają inaczej. A kiedy nie mamy ochoty się przytulać, możemy o tym powiedzieć i mamy do tego prawo. Warto o tym rozmawiać. Ale warto to też pokazać. Ciało dziecka należy do dziecka i tylko do niego Jesteśmy wolni i mamy prawo do decydowania o naszym ciele. Takie samo prawo ma nasze dziecko, choć czasem łatwo o tym zapomnieć. Na przykład kiedy mobilny maluch nie chce dać sobie zmienić pieluchy i ucieka (aż trudno uwierzyć, że takie maleństwo może być tak szybkie!). Łatwo wtedy stracić cierpliwość i ubierać dziecko „na siłę”, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Uczymy je wtedy, że ktoś inny ma prawo użyć w stosunku do niego przemocy i dotykać jego ciała w sposób niepożądany. Edukacja seksualna ma dużo wspólnego właśnie z podejściem do cielesności i z szacunkiem. Dlatego jeśli chcemy nauczyć dziecko, żeby decydowało się na odpowiedzialne zachowania seksualne (i nie podejmowało ich zbyt pochopnie i wbrew własnej woli), musimy zacząć jak najwcześniej. Nie, nie namawiam, żeby nauczyć niemowlę używania prezerwatyw (poza tym mogłoby się zadławić). Totalnie nie o to tu chodzi. Masturbacja, antykoncepcja, współżycie… To właściwie są już drobiazgi, a u podstawy leży coś innego: szacunek do własnego ciała i uczenie dziecka rozpoznawania swoich granic. Pomoże mu w tym mówienie, że nikt nie może go dotykać bez jego zgody. Dziecko, które będzie rosło w takim przekonaniu, podejmie mądre decyzje jako nastolatek i nie zdecyduje się na byle co, z byle kim i byle gdzie. Co może zaskoczyć? Proces wychowania to pasmo zaskoczeń. Rozwój seksualności nie jest tu wyjątkiem. Małe dzieci odkrywają swojej miejsca intymne (tutaj warto wspomnieć o masturbacji niemowląt – nie wszyscy rodzice wiedzą o istnieniu takiego zjawiska i niepotrzebnie się niepokoją). I zadają (często krępujące dla nas) pytania. To może być dla nas kłopotliwe, szczególnie, kiedy zdarzy się na przykład w zatłoczonym autobusie. Dlatego po pierwsze warto zachować spokój i powtórzyć sobie, że to przecież całkowicie normalne. I właściwie dlaczego miałoby nas zawstydzać – przecież dziecko nie zrobiło nic złego. No właśnie – złego! Kiedy mówimy o seksualności, czasem wartościujemy moralnie i zawstydzamy dziecko, a tego należy unikać. Trudne sprawy Po fazie pytań w stylu „skąd się wziąłem” u malucha, przychodzi czas na inne wyzwania. Może zdarzyć się, że przyłapiemy nasze dziecko na masturbacji, co na pewno będzie trudne. Wtedy przede wszystkim trzeba zachować spokój. Kiedy seksualność kojarzy się z uczuciem upokorzenia, nie jest dobrze. Dlatego starajmy się nie kpić i nie naśmiewać. To bardzo delikatna sfera i czasem mały żart może wyrządzić duże szkody. No i skutecznie podkopać poczucie wartości. Kiedy młody człowiek jest niepewny, bardziej prawdopodobne, że będzie podejmował nieodpowiedzialne zachowania seksualne (nie będzie miał silnej wewnętrznej motywacji). W takim razie jak edukować i czy potrzebujemy do tego specjalistycznej wiedzy? Książki (i książeczki dla najmłodszych) na pewno nie zaszkodzą, ale najważniejsza jest nasza relacja z dzieckiem i otwartość na jego potrzeby. Jeśli nie będziemy uciekać od kwestii seksualności, to poradzimy sobie nawet z tak trudnym tematem. Liczy się przykład, jaki dajemy.

Skojarzyło mi się z wątkiem o nauczycielkach, bo ta osoba akurat wykonuje taki zawód. Dziewczyna uczy dwóch nie najłatwiejszych przedmiotów, skończyła trudny kierunek studiów, do tego jest bardzo atrakcyjna i z tego korzysta, czasami z

RPO zapytał o najnowsze rekomadacje po tym, jak przeciwnicy warszawskiej „Deklaracji LGBT+" zaczęli się odwoływać w debacie do wcześniejszych dokumentów WHO. Przy okazji WHO przesłało Polsce zestaw materiałów na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań. Czytaj także: Joanna Parafianowicz: edukacja seksualna nie ma nic wspólnego z seksualizacją Wobec licznych kontrowersji, które narosły w toku debaty wokół edukacji seksualnej i standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dr Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce, z prośbą o wyjaśnienie, jakie standardy WHO należy uznać za aktualne i jak powinno się je interpretować. Pytanie to Rzecznik skierował w związku z wezwaniem otrzymanym od Rzecznika Praw Dziecka w sprawie „Deklaracji LGBT+"[1]. W odpowiedzi wskazano, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r., który zawiera też informacje na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań. Do pisma do polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich WHO dołączyła także dokumenty podsumowujące najistotniejsze aspekty stanowiska i wytycznych WHO w obszarze edukacji seksualnej. Na ich podstawie, a także w oparciu o analizę przebiegu debaty publicznej na ten temat, opracowaliśmy fakty i mity dotyczące edukacji seksualnej w Polsce, z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich. Poniżej przedstawiamy także polskie tłumaczenie pełnej odpowiedzi Przedstawicielki WHO w Polsce oraz anglojęzyczne wersje publikacji i dokumentów załączonych do skierowanego do RPO pisma. MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić: - obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek, Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ - spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat, - spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata, - zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy, - spadek liczby przestępstw na tle seksualnym. Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki. (zob. Policy Brief no. 2 - Sexuality education: What is its impact?) MIT: Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie", z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać wcześniej zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności. W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie"[2], jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi (zob. Policy Brief no. 4 - Why should sexuality education be delivered in school-based settings?) . Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do otrzymania rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka[3]). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo. MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji". Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie" wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach". Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie. Przy tym wszystkim natomiast, zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO, nie na „naukę masturbacji w przedszkolach" (zob. Policy Brief no. 3 -Introducing sexuality education: key steps). MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciwko prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami wydaje się być natomiast oderwany od rzeczywistości. Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości"[4]. Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje na własną rękę w domu. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu (zob. Policy Brief no. 1 – Sexuality Education – what it is?). MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT + Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+", zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie"), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich[5]. Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia[6]. Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe. 1 Pismo z dnia 7 marca 2019 r. dostępne w wersji elektronicznej na stronie: 2 Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, „Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum", Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.; Dr hab. prof. UW Barbara Fatyga, „Ekspertyza dotycząca podręczników do wychowania do życia w rodzinie dla gimnazjum", Warszawa, 10 grudnia 2013 r. 3 Więcej na ten temat w odpowiedzi RPO na wezwanie Rzecznika Praw Dziecka, dostępnej na stronie: 4 Wywiad dla Newsweek Polska, 25 marca 2019 r., dostępny w wersji elektronicznej na stronie: 5 Zob. Zob. Wystąpienia Generalne Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 marca 2019 r., z dnia 3 grudnia 2018 r., z dnia 25 sierpnia 2017 r., z dnia 20 marca 2017 r. 6 Zob. Raport Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. prawa do nauki dotyczący edukacji seksualnej (A/65/162, 2010), dostępny w wersji anglojęzycznej na stronie: [8] Kasperek-Golimowska E., Edukacja seksualna jako forma ochrony i promocji zdrowia seksualnego, [w;] K. Waszyńska, Z. Lew-Starowicz (red). Przemiany seksualności w społeczeństwie współczesnym: teoria i rzeczywistość, Poznań 2012. [9] Komorowska-Pudło M., Ważna dziedzina: wychowanie do życia w rodzinie, „Wychowawca" 2008, nr 3.
Wiele polskich środowisk oburzonych jest zalecaniami Światowej Organizacji Zdrowia odnośnie potrzeby edukacji seksualnej już 4 –latków. Roją się wizje, że zachęci to tak małe dzieci do inicjacji seksualnych, że na zajęciach dzieci będą musiały pokazywać co mają w majteczkach itp. Czy rzeczywiście o to chodziło specjalistom?Wytyczne odnośnie edukacji seksualnej stworzono w celach profilaktyki zakażeń HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową, niechcianych ciąż nastolatek i przemocy seksualnej. Aby uchronić młode pokolenia przed tym ryzykiem, niezbędna jest wiedza – przekazana w odpowiednim czasie, w należytej formie, przez kompetentne osoby. Pytanie tylko – po co ta wiedza 4 –latkowi?Pierwsze wzorce od rodzicówZachowania seksualne, uczucia i świadomość rozwijają się już w łonie matki i proces ten kontynuowany jest przez cały okres życia. Zwiastunami percepcji seksualnej jest np. radość z kontaktów fizycznych – już od momentu narodzin. Dziecko od niemowlaka rozwija poczucie zaufania, bliskości, bezpieczeństwa, akceptacji. Są to kluczowe zagadnienia dla rozwoju charakteru i seksualności. Od momentu urodzenia rodzice przekazują swoim dzieciom informacje dotyczące ludzkiego ciała i intymności – są włączeni w proces edukacji seksualnej. Obserwacja sposobu funkcjonowania związków, tego, w jaki sposób rodzice odnoszą się do siebie, stanowi wzorce pełnienia ról płciowych, wyrażania emocji, czułości, seksualności. To tzw. edukacja nieformalna, która w późniejszym czasie przestaje edukacji seksualnej u najmłodszych nasila się zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdzie informacje podsuwane są nam pod nos (internet, telewizja)– zwykle jednak są to treści niedostosowane dla tak młodego człowieka – zamiast edukować zniekształcają dziecku obraz świata. Jest to przekaz nierealistyczny, niewyważony, często poniżający kobiety. Konieczne jest przeciwdziałanie i korygowanie błędnych informacji i wyobrażeń przekazywanych przez zagadnienia z edukacji seksualnej powinny być wprowadzane zanim dziecko osiągnie odpowiedni etap rozwoju, tak by przygotować je do zmian, które niebawem mają nastąpić (np. dziewczynki powinny wiedzieć o miesiączkowaniu zanim wystąpi pierwsza miesiączka).Seksualność u maluchaMiędzy 2 a 3 rokiem życia maluchy odkrywają fizyczne różnice między mężczyznami i kobietami (tworzy się tożsamość płciowa), uczą się własnego ciała, a dotyk sprawia im przyjemność – zaczynają więc się masturbować. Często próbują badać ciało rówieśników. Eksperymentując w ten sposób, zdobywają informację o swoim środowisku. Należy podkreślić, że tego typu zachowania są zupełnie normalne. Od 3. roku życia dzieci rozumieją, że dorośli niechętnie udzielają im odpowiedzi odnośnie zagadnień seksualności. Maluchy zaczynają testować granice, np. rozbierają się w nietypowych sytuacjach i obserwują reakcje starszych. W ten sposób uczą się, że dorośli nie pochwalają eksponowania publicznie swego ciała. U starszych rozwija się poczucie wstydu, na co ma wpływ środowisko rodzinne. Pojawiają się pierwsze pytania „skąd biorą się dzieci”. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzic nie umie, nie chce lub wstydzi się udzielić odpowiedzi na ten temat, odpowiadając „jesteś jeszcze za mały na takie pytania”.Pedagogiczna reakcjaW każdej grupie wiekowej i każdym studium rozwoju pojawiają się konkretne pytania i sposoby zachowania. U maluchów są to zwykle badanie własnego ciała np. podczas zabawy w lekarza, radość z jego pokazywania i patrzenia na innych, okazywanie wstydu w obecności obcych. Każdy taki etap wymaga pedagogicznej reakcji. Edukacja seksualna jest czymś więcej niż przekazywaniem informacji o zapobieganiu chorobom i prokreacji. Wspomaga rozwój zmysłów dzieci i poczucie ciała oraz wyobrażeń o nim, jednocześnie wzmacnia pewność siebie i uczy dziecko odpowiedzialnego zwykle poza podświadomą formą edukacji seksualnej nie jest w stanie w fachowy i zrozumiały sposób przekazać dalszej niezbędnej wiedzy. Dlatego nauka ta powinna być uzupełniana metodą aktywnego uczenia i informowania. Pozwala to uporządkować zagadnienia, przekazać odpowiedzi dostosowane do wieku. W ten sposób dzieci przekonują się, że zagadnienia związane z seksualnością mają pozytywny charakter i są przyjemne. Dzięki temu rozwija się u nich pozytywne nastawienie do własnego ciała, a także uczą się właściwych metod komunikowania się (np. prawidłowo nazywać części ciała). Dziecko uczy się, że istnieją indywidualne granice i zasady społeczne, które trzeba respektować (nie można dotykać, każdego kogo się chce). Uświadamia sobie własne granice i uczy się je stawiać . Edukacja seksualna jest więc także wychowaniem społecznym i przyczynia się do zapobiegania wykorzystywaniu zgodnie z wytycznymi powinny uczyć się 4 latki?4 latek podczas zajęć z edukacji seksualnej poznaje części ciała człowieka i jego funkcje, uczy się różnic między płciami, a także zasad higieny osobistej. Pomaga to rozwijać pozytywny obraz własnego ciała i siebie, a to wzmacnia poczucie własnej wartości, uczy respektowania różnic i akceptacji własnego ciała, uczy budować więzi uczy się, czym jest ciąża, poród i posiadanie dzieci. 4 latek dowiaduje się, że członkiem rodziny można stać się na różne sposoby, jednym z nich jest adopcja. Uczy się, że normalne jest, że niektórzy mają dzieci, a inni nie. Maluchy poznają swoją tożsamość płciową, rozmawiają o przyjemnych i nieprzyjemnych odczuciach dotyczących własnego ciała, uczą się wyrażać własne potrzeby, ale i granice. Dzięki temu nabywają pozytywny obraz własnego ciała i uczą się szacunku wobec innych. Uczą się wyrażać emocje, odczuwać empatię, mówić „tak” lub „nie”. Uczą się, że uczucia mogą być wyrażane na wiele sposobów, pozytywnie nastawiają się w stosunku do własnej uświadamiają sobie, że są różne rodzaje związków, uczą się rozmawiać o własnych związkach i rodzinie. Rozwijają uczucie bliskości i zaufania. 4 latki uczą się słuchać własnego ciała – dowiadują się o dobrych i złych doświadczeniach i uczą się, że nie muszą się zgadzać na coś, co nie jest dla nich przyjemne. Maluchy nabywają umiejętności mówienia „nie”, a gdy to nie skutkuje wiedzą, że mogą odejść, a w sytuacjach zagrożenia poprosić o poznają swoje prawa do bycia bezpiecznym i chronionym, uczą się, że osoby dorosłe są za nie odpowiedzialne, że mają prawo zadawać pytania o seksualność i prawo do badania tożsamości płciowej. Świadomość własnych praw prowadzi do pewności siebie , maluchy wiedzą, że ich ciała należą do nich i nikt nie może ich widać, nic sprośnego w tej wczesnej edukacji seksualnej. Nie powinniśmy się zastanawiać, co jest lepsze dla maluchów – zdobycie w odpowiedni sposób potrzebnych informacji od fachowców, czy budowanie swojej wiedzy na demoralizujących, często pełnych przemocy i pogardy filmów w internecie i telewizji. Czasy naiwnych opowieści o bocianach mamy już za sobą.
seksualna w polskich szkołach”. Pierwsza edycja badania odbyła się w 2009 r. Zebraliśmy wówczas 637 e-maili na temat edukacji seksualnej w polskich szkołach.
yFM3XJu.